Rewolucja podatkowa od 2027 roku. Klasa średnia zyska, wielkie firmy zapłacą więcej
Nowa skala podatkowa: niższe daniny dla milionów Polaków
Premier Donald Tusk oraz minister finansów Andrzej Domański przedstawili w środę szczegóły reformy podatkowej, która ma wejść w życie w 2027 r. To pierwsza od lat kompleksowa zmiana w systemie PIT, która – jak podkreślają autorzy – nie obciąży budżetu państwa, a jednocześnie przyniesie realne korzyści milionom podatników. Najważniejszym elementem jest podniesienie pierwszego progu podatkowego z obecnych 120 tys. zł do 130 tys. zł przy zachowaniu stawki 12%. Dla dochodów mieszczących się w przedziale od 130 tys. zł do 150 tys. zł wprowadzona zostanie nowa, pośrednia stawka 24%. Dopiero dochody powyżej 150 tys. zł będą opodatkowane najwyższą stawką 32%.
Zmiany te są odpowiedzią na dynamiczny wzrost wynagrodzeń w Polsce. Od początku rządów Koalicji 15 października płace wzrosły o ponad 30%, co sprawiło, że coraz więcej osób wchodzi w wyższe progi podatkowe, płacąc daniny od części dochodów, która wcześniej była opodatkowana niżej. Jak tłumaczył premier Tusk, reforma ma ulżyć rosnącej klasie średniej, która – jego zdaniem – ponosi obecnie najcięższy ciężar finansowania państwa. Rząd szacuje, że na nowych zasadach skorzysta około 3,5 mln podatników, a maksymalna roczna oszczędność dla jednej osoby może sięgnąć 3,6 tys. zł.
Postanowiliśmy wspólnie z Ministrem Domańskim, aby w dwóch wymiarach ulżyć i pomóc rosnącej klasie średniej
Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów
Kto zyska, a kto dopłaci? Finansowanie reformy
Reforma nie byłaby możliwa bez znalezienia źródeł finansowania. Rząd zdecydował, że koszty zmian poniosą przede wszystkim największe przedsiębiorstwa oraz osoby o najwyższych dochodach. Podatek CIT dla firm osiągających roczne przychody powyżej 50 mln euro (ok. 200 mln zł) wzrośnie z 19% do 22%. Ta sama stawka obejmie podatkowe grupy kapitałowe. Z kolei danina solidarnościowa, która dotyczy dochodów przekraczających 1 mln zł, zostanie podniesiona o jeden punkt procentowy – do 5%.
Minister finansów Andrzej Domański zapowiedział również przywrócenie limitu przychodów uprawniającego do wyboru ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych – do równowartości 250 tys. euro. Jak tłumaczył, obecnie osoby o bardzo podobnych dochodach płacą zupełnie różne podatki w zależności od formy rozliczenia, co jest niesprawiedliwe. Nowe przepisy mają tę nierówność zlikwidować. Rząd podkreśla, że reforma jest neutralna dla budżetu – wpływy z podwyżek dla najbogatszych i wielkich firm zrekompensują ubytki wynikające z niższych stawek dla klasy średniej.
Jestem przekonany, że po zmianach system podatkowy będzie sprawiedliwszy, a korzyści będą dotyczyły milionów ludzi, którzy dziś ponoszą najcięższe daniny. Chcemy zrównoważyć wysiłek finansowy wszystkich obywateli i obciążyć największe firmy
Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów
Co reforma oznacza dla mieszkańców Przemyśla i regionu?
Dla mieszkańców Przemyśla, gdzie średnie wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw są niższe niż w dużych aglomeracjach, zmiany w skali podatkowej będą szczególnie odczuwalne. Wiele osób pracujących w lokalnych zakładach produkcyjnych, handlu czy usługach zarabia obecnie między 5 tys. zł a 10 tys. zł miesięcznie, co po rocznym przeliczeniu daje dochody w przedziale 60-120 tys. zł. Dla nich podniesienie pierwszego progu do 130 tys. zł oznacza, że całość dochodów pozostanie w niższej stawce 12%, a oszczędności wyniosą nawet kilkaset złotych rocznie. To realne wsparcie dla budżetów domowych w regionie, gdzie koszty życia rosną, a pensje nie zawsze nadążają za inflacją.
Jednocześnie lokalni przedsiębiorcy, zwłaszcza ci prowadzący średnie firmy, muszą przygotować się na zmiany w ryczałcie. Przywrócenie limitu 250 tys. euro oznacza, że część z nich straci możliwość korzystania z tej preferencyjnej formy opodatkowania. Dla przemyskiego biznesu, który często opiera się na handlu przygranicznym i usługach, może to być istotna zmiana. Warto jednak zauważyć, że podwyżka CIT dotknie jedynie największe korporacje – w naszym regionie takich podmiotów jest niewiele, więc większość lokalnych firm odczuje głównie pozytywne skutki reformy.
Harmonogram i szczegóły: co dokładnie się zmieni?
Zmiany mają obowiązywać od 1 stycznia 2027 r. Do tego czasu rząd przygotuje odpowiednie projekty ustaw, które trafią do parlamentu. Premier Tusk wyraził nadzieję, że prezydent nie zawetuje ustawy, apelując do jego sumienia. Jak zaznaczył, weto chroniłoby wielkie koncerny, ale zabrałoby pieniądze pielęgniarkom, urzędnikom i nauczycielom, którzy czekają na ulgi. Nowe przepisy przewidują, że odsetek podatników płacących stawkę 32% spadnie z przewidywanych 14% do 7,2%, co pokazuje skalę zmian.
- 3,5 mln podatników skorzysta na reformie w 2027 r.
- Maksymalna roczna oszczędność: 3,6 tys. zł na osobę
- Nowy próg: 130 tys. zł (stawka 12%)
- Nowa stawka pośrednia: 24% dla dochodów 130-150 tys. zł
- Stawka 32% dopiero powyżej 150 tys. zł
- Podwyżka CIT do 22% dla firm z przychodami powyżej 50 mln euro
- Danina solidarnościowa: wzrost do 5% dla dochodów powyżej 1 mln zł
- Limit ryczałtu: powrót do 250 tys. euro
Rząd podkreśla, że reforma jest odpowiedzialna i nie zwiększy deficytu. Dzięki temu, jak przekonują autorzy, system podatkowy stanie się bardziej sprawiedliwy – ci, którzy zarabiają najwięcej, zapłacą więcej, a klasa średnia odetchnie. Czy uda się przeforsować zmiany w parlamencie i czy prezydent je podpisze? To pytanie pozostaje otwarte, ale jedno jest pewne: dla milionów Polaków, w tym mieszkańców Przemyśla, to jedna z najważniejszych decyzji gospodarczych tej kadencji.